Zwykła satynowa wstążka, świeczka, klej na gorąco (ale sparwdza się też poczciwy, stary MAGIC), trochę przyjemnej pracy, no i oto co powstało:
Troszke krzywe jeszcze, ale pierwsze koty za płoty. Nakupowałam różnych wstążek, bedzie dalsza produkcja.
Jeśli ktoś ma ochotę spróbować swoich sił, to poniżej kurs, z którego korzystałam:
Zajrzyjcie też tu:
W następnym poście pokażę jak wykorzystałam moje wstążeczkowe kwiatki.
Z zimowym pozdrowieniem!
Nawet nie wiem kiedy minęły 3 miesiace od ostatniego wpisu :)
W tzw. międzyczasie powstała kolejna rozetka w SALu Rosetta
Są już 4, więc 1/3 projektu już za mną. Dało mi w kość, bo musiałam pruć spory kawałek, a samo prucie zajęło mi prawie tyle samo czasu, co wyszywanie.
Pozdrawiam tych, którzy mimo wszystko jeszcze do mnie zaglądają!
Mam do Was prosbę o pomoc. Zamarzyło mi się wytłaczanie papieru i znalazłam coś co nie zrujnuje mnie finansowo (135 zł - za wersję podstawową) w przeciwieństwie do Big Shota lub Joya. Chodzi o opinie na temat tego urządzenia:
To jest maszynka Sizzix Texture Boutique Embossing Machine Only służąca do wytłaczania (nie wycina). Mój dylemat to czy warto w nią inwestować, bo chyba pasuja do niej tylko płytki 10,5 x 15 cm, a takich jest niewiele. Proszę o Wasze opinie.
Pozdrawiam wakacyjnie wszystkich do mnie zaglądających.
Moim dzieciom najbardziej podobał się nr 3 :)
A na koniec kwiatki, które dażę wielkim sentymentem, chociaż są bardzo niepozorne. Rosły w ogródku mojej babci, która nazywała je cegiełkami:
Zmajstrowałam ostatnio 2 boxy ślubne. To część dużego zamówienia. Były jeszcze 3 kartki, ale o nich w następnym poście.
Wracając do pudełek. Oto pierwsze z nich: