
Melduję, że tegoroczna Wielkanoc otrzymała już swą nową ozdóbkę :) Jajo skończyłam haftować wczoraj w nocy, a dziś przez pół dnia wykańczałam, czyli mierzyłam, docinałam rysowałam przymierzałam, prasowałam, kleiłam, odklejałam, itd. Pomysły ewoluowały, ale zadowolona jestem. Wykorzystałam też zrobionego w zeszłym roku kogucika. Chciałam go umieścić w drugim jaju, ale proporcje miał nie bardzo do jaja pasujące. Wstążka też z początku miała być czerwona, ale czerwony motylek na niej "ginął". Do żółciutkiej biedronki na wstążce jeszcze chyba doszyję kilka motylków.A oto wynik mojej dzisiejszej pracy:

To jest awers, a jak mi się znudzi moje jajo ma też rewers :)

Jeszcze kilka szwów wykończeniowych i już.
A teraz obiecana niespodzianka dla Asi (zimna29). Pamiętasz jak mi pisałaś, że nie lubisz zajęcy w portkach? No to ode mnie masz zająca BEZ PORTEK :)